Dawni pracownicy zakładu przy Serbskiej 56 znów spotkali się, by móc wspólnie wspominać minione lata pracy zawodowej.

Materiał informacyjny SWISS KRONO
Mocne, koleżeńskie więzi, zawiązane w latach aktywności zawodowej przez byłych pracowników ZPW Żary i SWISS KRONO są utrzymywane do dziś.
Fot. Archiwum prywatne
Mocne, koleżeńskie więzi, zawiązane w latach aktywności zawodowej przez byłych pracowników ZPW Żary i SWISS KRONO są utrzymywane do dziś. Fot. Archiwum prywatne
Udostępnij:
Pamiętacie pełne wzruszeń spotkanie dawnych pracowników SWISS KRONO, którzy po latach odwiedzili zakład przy Serbskiej 56? Okazuje się, że bohaterowie czerwcowego zlotu ponownie spotkali się, by móc razem wyruszyć w nostalgiczną podróż do przeszłości. Jak upłynął im wspólnie spędzony czas? Przekonajcie się sami!

Tym razem nie w siedzibie SWISS KRONO, ale w otoczeniu szumiących drzew, przy ognisku i dźwiękach gitary ożyły wspomnienia czasów minionych – wrześniowe spotkanie dawnych pracowników zorganizowane zostało przy ul. Źródlanej w Żarach, nieopodal pięknie położonego kompleksu sportowo-rekreacyjnego.

To był rewelacyjny czas – przepiękna, wrześniowa aura, muzyka i barwne opowieści naszych przyjaciół z pracy, którzy zawodową przygodę zakończyli wiele lat temu, w latach 80. i 90., przechodząc na zasłużone emerytury – mówi Grzegorz Stachów, który w SWISS KRONO piastuje stanowisko kierownika stolarni i wzorcowni, choć z samym zakładem przy Serbskiej jest związany od 35 lat.

Niektórych z dawnych pracowników nie ma już wśród nas, ale wspominaliśmy ich, zatem obok radości były również łzy wzruszenia i odrobina refleksji. O muzyczną oprawę spotkania zadbał Tadeusz Dajewski, który był również głównym inicjatorem wydarzenia. Tadeusz ułożył piosenkę z okazji naszego zlotu, którą zaintonował grając na gitarze i trzeba przyznać, że zrobił to po mistrzowsku!

Ech! Kiedyś, mając ok. 20 lat, koncertowałem z zespołami muzycznymi i ta chęć grania wciąż we mnie tkwi – mówi z uśmiechem Tadeusz Dajewski, który pracę w żarskiej firmie – niegdyś Zakładach Płyt Wiórowych – rozpoczął w 1975 roku.

Przyznaję, że miałem aż 30-letnią przerwę w muzykowaniu. Jednak, gdy kilkanaście lat temu kupiłem dom letniskowy nad Jeziorem Sławskim, na nowo wzięła mnie nostalgia! Zatęskniłem za koncertami w kameralnym gronie. Kupiłem więc gitarę akustyczną i zacząłem grać dla rodziny, przyjaciół i sąsiadów. Okazało się, że moja muzyka przypada ludziom do gustu – mówi z dumą nasz rozmówca i dodaje:

Czując w sobie muzyczną iskrę, postanowiłem urozmaicić także wrześniowe spotkanie dawnych pracowników. Oczywiście nie chodziło o wyczyn, o szukanie poklasku, ale o to, by rozbawić towarzystwo.

Jesteście ciekawi piosenki, jaką zaintonował pan Tadeusz? Otóż tamtego wrześniowego wieczoru – wśród rozmaitych, gitarowych melodii – prym wiódł jeden utwór.

Ułożyłem nowe słowa do piosenki Maryli Rodowicz „Ale to już było”. Zapamiętałem melodię i do niej przygotowałem tekst, którego fragment brzmi:

„Trudne lata – budowy czas, są na pewno dawno za nami,

lecz wspomnienia o każdym z Was,

niosą radość moimi oczami.

Niechaj przyjaźń ta wiecznie trwa, więc przepijmy ten czas miniony!

I choć łupie nas jakaś rwa,

to nieśpieszno nam czekać na dzwony!

Ale to już było, i nie wróci więcej,

wypijemy za wspomnienia, za tą pracę i zmęczone nasze serce (…)”

Piosenka spodobała się uczestnikom, niektórym zakręciła się nawet łezka w oku – dodaje z uśmiechem Tadeusz Dajewski.

Odżyły barwne wspomnienia

Choć większość uczestników spotkania czerpie dziś radość z jesieni życia (znaczna część pracowników – z kilkoma wyjątkami – zakończyła swoją zawodową przygodę w latach 80. i 90.) to wciąż ochoczo i z nutą rozrzewnienia wspomina początki swojej kariery przy Serbskiej 56. Nie ma się co dziwić! To właśnie oni tworzyli zakład od podstaw i trzeba przyznać, że musieli się mierzyć z nie lada wyzwaniem!

To były trudne czasy. Pracowałem w okresie budowy Zakładów Płyt Wiórowych przez 12 lat i jeszcze 4 lata po rozpoczęciu kulejącej eksploatacji fabryki, w latach 1975-1991 – wspomina Tadeusz Dajewski i kontynuuje:

Byłem kierownikiem zespołu magazynów inwestycyjnych, zatem przez moje ręce „przechodziły” wszystkie kosztowne maszyny oraz narzędzia niezbędne do pracy w zakładzie. Proszę sobie jednak wyobrazić, że otwarcie żarskich ZPW było przekładane aż pięć razy! Zakład powstał w 1974 roku, a produkcja ruszyła dopiero w roku 1987! Wciąż okazywało się bowiem, że są inne, ważniejsze inwestycje w kraju. Ech! Dziś takie sytuacje są nie do pomyślenia, ale w dobie socjalizmu działy się różne rzeczy – śmieje się pan Tadeusz i dodaje:

Z racji opóźnień otwarcia zakładu, musiałem dbać o konserwację maszyn, które przez lata stały na dworze i rdzewiały. W 1987 roku zakład w końcu uruchomiono, jednak trzeba było pracować na przestarzałych już urządzeniach. O tak! To były naprawdę trudne i… dziwne czasy – wspomina nasz rozmówca i kontynuuje:

Na szczęście w roku 1994 ZPW zostały przejęte przez holding SWISS KRONO Group, co dało początek żarskiej spółce i nowej, lepszej rzeczywistości. To było trzy lata po moim odejściu z fabryki. Od tej pory, jako rodowity mieszkaniec Żar, obserwowałem „z zewnątrz” rozwój mojego dawnego zakładu pracy i byłem pełen podziwu dla szybkiej modernizacji parku maszynowego oraz wdrożonych technologii. Nie byłem już pracownikiem fabryki, zatem w sercu nowo powstałej spółki przy Serbskiej 56 nie miałem okazji być. Do czasu…

Sentymentalna podróż dawnych pracowników po odmienionej fabryce

25 czerwca br. w siedzibie SWISS KRONO odbyło się spotkanie dawnych pracowników przedsiębiorstwa, podczas którego mogli zobaczyć, jak rozpoczęte przez nich dzieło jest kontynuowane i rozwijane przez następne pokolenia pracowników. Wycieczka po dawnym zakładzie pracy, który dzięki ogromnym inwestycjom w rozbudowę m.in. linii produkcyjnych stał się światowym liderem w branży materiałów drewnopochodnych, zrobił na przybyłych gościach ogromne wrażenie.

To, co wtedy zobaczyłem, przerosło moje najśmielsze wyobrażenia! Nowoczesny sprzęt, innowacyjne rozwiązania, a nawet czystość panująca w fabryce – niesamowite, jak wielkie zmiany przeszedł mój dawny zakład pracy – podkreśla Tadeusz Dajewski.

W październiku minie 35 lat mojej zawodowej działalności w fabryce przy Serbskiej 56 – mówi Grzegorz Stachów i dodaje:

Do tego miejsca podchodzę z wielkim sentymentem. Ja i wielu innych pracowników firmy SWISS KRONO kontynuujemy bowiem to, co nasi emerytowani koledzy i koleżanki zaczęli wiele lat temu. Cieszę się, że moi znajomi z pracy, którzy są już na emeryturach, mogli zobaczyć, że rozpoczęta przez nich praca utrzymywana jest na bardzo wysokim poziomie. Nie każdy przecież ma możliwość odwiedzenia swojego dawnego zakładu pracy i przyjrzenia się, jak aktualnie funkcjonuje, bo wielu zakładów czy fabryk po prostu już nie ma. Na szczęście w tym przypadku jest inaczej – dawni pracownicy mogli zobaczyć jak ich zakład się rozwinął, na jak wysokim poziomie technologicznym jest obecnie. Oczywiście przeobrażenia zaszły nie tylko w obszarze technologii produkcji, ale również zatrudnienia i asortymentu wytwarzanych produktów.

Czerwcowe spotkanie w siedzibie SWISS KRONO było ważnym, choć nie pierwszym zlotem dawnych pracowników z Serbskiej 56.

W lutym ubiegłego roku wraz z Markiem Michalewskim, który pracował w ZPW i wciąż jest pracownikiem zakładu przy Serbskiej, zorganizowaliśmy w żarskim Glass Hotel pierwsze tego typu spotkanie – wspomina Tadeusz Dajewski i kontynuuje:

Było ono pokłosiem smutnego wydarzenia – zmarła pani Maria Pietruszczak, która w ZPW pełniła funkcję głównej księgowej. To była osoba niezwykle lubiana, darzona powszechnym szacunkiem. Na ceremonii pogrzebowej było wiele osób, w tym dawnych pracowników zakładu. Pomyśleliśmy wraz z Markiem, że warto byłoby zorganizować spotkanie, wieczór wspomnień dla tych, którzy swoje zawodowe kariery rozpoczynali w ZPW. Udało się!

Drzew szum, ptaków śpiew i… opowieści czar!

Jak wspomniał pan Tadeusz, pierwsze spotkanie odbyło się w lutym zeszłego roku, w hotelowej restauracji. Drugi zlot dawnych pracowników miał miejsce 25 czerwca br. w siedzibie SWISS KRONO. Trzecie, wrześniowe spotkanie odbyło się na łonie przyrody, wśród drzew i przy dźwiękach gitary.

Byłem najmłodszy w grupie uczestników – śmieje się Grzegorz Stachów i kontynuuje:

Z przyjemnością wysłuchałem wszystkich barwnych opowieści i anegdot dotyczących początków fabryki przy Serbskiej. Przede wszystkim, z wielkim sentymentem wsłuchiwałem się w historie opowiadane przez pana Rudolfa Kikowicza, który jako młody chłopak pomagał przy budowie zakładu. Co tu dużo mówić! Wrześniowe spotkanie było wspaniałym przeżyciem, okraszonym humorem i łzami wzruszenia.

Chyba mam w sobie zacięcie społecznikowskie, dlatego tak chętnie organizuję te nasze spotkania. Oczywiście sam nie dałbym rady wszystkiego przygotować, ale na szczęście stworzyliśmy grupę inicjatywną, w skład której wchodziło 7 wspaniałych osób, naszych koleżanek i kolegów – uśmiecha się Tadeusz Dajewski i dodaje:

Ja i wielu innych pracowników zakończyliśmy kariery zawodowe, gdy jeszcze nie było spółki, tym bardziej serce rośnie, gdy możemy spotkać się po wielu latach, paść sobie w ramiona, powspominać. Mamy powody do satysfakcji, bowiem tworząc historię naszego zakładu, tworzyliśmy tym samym historię miasta i regionu – podkreśla nasz rozmówca i kontynuuje:

Wrześniowe spotkanie przebiegło we wspaniałej, przyjacielskiej atmosferze – były długie rozmowy, tańce przy rytmach gitary, a nawet konkurs ze znajomości historii zakładu. Radość ze spotkania była tym większa, że SWISS KRONO ufundowało upominki rzeczowe dla zwycięzców konkursowego zmagania, a także zapewniło wszystkim uczestnikom catering, za co – jako organizator wydarzenia – bardzo chciałbym podziękować.

Byłem na wszystkich spotkaniach przygotowywanych przez Tadeusza i muszę przyznać, że można się od niego uczyć organizacji tego typu eventów – śmieje się Józef Karpiński, który w od połowy maja 1975 do końca roku 1979 pełnił w ZPW funkcję kierownika działu ekonomicznego.

Wrześniowe spotkanie upłynęło w serdecznej atmosferze. Nie zabrakło oczywiście opowieści o początkach zakładu, który był przecież tworzony przez młodych, niespełna 30-letnich pracowników, tych samych, którzy po latach – dzięki inicjatywie Tadeusza – mogli się ponownie zobaczyć – dodaje pan Józef.

Dla części osób wrześniowe spotkanie było pierwszym pracowniczym zlotem – nie miały one bowiem okazji uczestniczyć w poprzednich wydarzeniach. Zwłaszcza dla nich był to niezwykle emocjonujący, wzruszający czas.

Uczestnicy wrześniowego zlotu, jak i poprzednich spotkań, byli bardzo poruszeni faktem, że SWISS KRONO nie zapomniało o ich wkładzie w budowę dzisiejszej, prężnie rozwijającej się spółki. Ten gest solidarności z dawnymi pracownikami jest doceniany przez wszystkich, którzy mury fabryki przy Serbskiej opuścili wiele lat temu – podkreśla Marek Michalewski, który w zakładzie pracuje nieprzerwanie od 1979 roku, a tym samym jest jej najstarszym stażowo pracownikiem.

Cieszę się, że jestem w firmie, która docenia nie tylko obecnych, ale również byłych pracowników za ich zaangażowanie oraz wkład w budowanie marki i pozycji żarskiego przedsiębiorstwa – dodaje pan Marek.

Materiał oryginalny: Dawni pracownicy zakładu przy Serbskiej 56 znów spotkali się, by móc wspólnie wspominać minione lata pracy zawodowej. - Gazeta Lubuska

Dodaj ogłoszenie