Praca w Swiss Krono kiedyś i dziś. Zobacz, Swiss Krono oczami najstarszych pracowników

Materiał informacyjny SWISS KRONO
Dla dawnych oraz obecnych pracowników firmy spotkanie było wzruszającą podróżą w czasie bogatą we wspomnienia i liczne opowieści.
Dla dawnych oraz obecnych pracowników firmy spotkanie było wzruszającą podróżą w czasie bogatą we wspomnienia i liczne opowieści.
Dziś zabierzemy Was w piękną i wzruszającą podróż do początków fabryki przy Serbskiej 56. Wszystko za sprawą spotkania, które odbyło się 25 czerwca - wtedy to żarską siedzibę SWISS KRONO odwiedzili dawni pracownicy firmy, którzy mury przedsiębiorstwa opuścili kilka lub kilkanaście lat temu przechodząc na zasłużone emerytury. Jesteście ciekawi ich barwnych opowieści i pracowniczych anegdot? Usiądźcie więc wygodnie i wyruszcie z nami w sentymentalną podróż do przeszłości!

Ach! Cóż to było za wzruszające spotkanie! Bo jak tu nie uronić łezki, kiedy widzi się swoje dawne stanowisko pracy, czy też urządzenia, na których niegdyś się pracowało?

Choć goście, którzy odwiedzili w piątek 25 czerwca siedzibę SWISS KRONO czerpią dziś radość z jesieni życia, to wciąż ochoczo i z nutą rozrzewnienia wspominają początki swojej zawodowej kariery przy Serbskiej 56.

Tworzyliśmy ten zakład od podstaw, od zera. To były trudne czasy i wyzwania, ale byliśmy sobie bliscy. Organizowaliśmy na przykład uroczystości dla dzieci, a nawet wspólne zabawy sylwestrowe na stołówce. Mimo iż minęło wiele lat, to nie zapominamy o sobiemówił wzruszony Tadeusz Dajewski, który pracę w żarskiej firmie (niegdyś Zakładach Płyt Wiórowych) rozpoczął w 1974 roku.

Inicjatorzy spotkania

Nim na dobre wyruszymy w podróż w lata minione, zatrzymajmy się na chwilę, by poznać inicjatorów tego sentymentalnego spotkania. Wiadomo bowiem, że za każdym wielkim przesięwzięciem – także tym organizacyjnym – stoją ludzie, którzy czuwają nad sprawnym przebiegiem całości wydarzenia. W tym wypadku mowa o Grzegorzu Stachów oraz Marku Michalewskim, wieloletnich pracownikach SWISS KRONO, którzy wpadli na pomysł, by swoich emerytowanych kolegów i koleżanki zaprosić do serca firmy i pokazać im, jak rozpoczęte przez nich dzieło jest kontynuowane i rozwijane przez następne pokolenia pracowników.

W ubiegłym roku zostałem zaproszony na takie sentymentalne spotkanie w żarskim Glass Hotel – wspomina pan Grzegorz i dodaje z uśmiechem:

Jestem jednym z tych, którzy wciąż pracują w SWISS KRONO i doskonale pamiętają początki zakładu – 10 października tego roku minie 35 lat, jak pracuję pod skrzydłami żarskiej firmy. Mam więc świetne porównanie tego co było z tym, co jest teraz – przede wszystkim mogłem obserwować ogromny skok technologiczny jaki nastąpił w naszej firmie w stosunku do czasów, które zapamiętali moi emerytowani koledzy oraz koleżanki z pracy.

Jak podkreśla pan Grzegorz, niesamowita atmosfera spotkania sprzed roku sprawiła, że postanowił porozmawiać z prezesem zarządu SWISS KRONO sp. z o.o. w Żarach, panem Maciejem Karnickim i przedstawić mu propozycję organizacji pracowniczego spotkania po latach w siedzibie firmy.

Bardzo chciałem pokazać osobom, które są już na emeryturze, a które przez lata były związane z naszym zakładem, jak wielkie i wspaniałe zmiany zaszły w sercu naszej firmy. Zależało mi, aby pokazać im, że rozpoczęta przez nich praca kontynuowana jest na bardzo wysokim poziomie, że nie została zaprzepaszczona. Niestety, gdy dziś patrzę na przemysł w Żarach, to stwierdzam ze smutkiem, że niektórzy nie mają już możliwości zobaczenia swoich byłych zakładów pracy. W tym przypadku jest inaczej – dawni pracownicy mogą zobaczyć jak ich zakład się rozwija, na jak wysokim poziomie technologicznym jest obecniezaznacza pan Grzegorz.

Warto dodać, że SWISS KRONO to dziś nie tylko nowoczesna firma, ale również przedsiębiorstwo przyjazne pracownikom, którzy są jego największą siłą i chlubą. To właśnie dzięki ich zaangażowaniu i wierze w sukces udało się firmie osiągnąć tak wiele.

Pracuję w firmie od 1979 roku, a tym samym jestem jej najstarszym stażowo pracownikiemmówi z dumą Marek Michalewski i kontynuuje:

Przez lata mogłem obserwować zmiany, jakie zachodziły w firmie – doskonale pamiętam to, co było za czasów Zakładów Płyt Wiórowych. Oczywiście cieszę się, że na przestrzeni lat nastąpiły tak ogromne przeobrażenia w firmie, przy czym pragnę podkreślić, że te zmiany dotyczą nie tylko obszaru technologii produkcji, ale również zatrudnienia – SWISS KRONO zatrudnia dziś ponad 1050 osób! Taki wynik naprawdę robi wrażenie. Kiedyś, w latach 70. ubiegłego wieku (za czasów ZPW) pracowników było raptem 30wspomina pan Marek i dodaje:

Cieszę się, że mogę nadal czynnie uczestniczyć w życiu dzisiejszej spółki, która przecież wyrosła na podwalinach zakładu z lat 70. Zresztą, pięknie podkreślił to prezes Maciej Karnicki w swojej przemowie skierowanej do gości, przemowie, która była podziękowaniem dla dawnych pracowników za ich trud włożony w budowę zaczątków tego, co mamy dziś – nowoczesnej, dynamicznie rozwijającej się firmy, która jest jednym z największych na świecie producentów płyt i wyrobów drewnopochodnych.

Zachwyt mieszał się...z niedowierzaniem

Obok rozmów, wymiany kontaktów pomiędzy zaproszonymi (wszakże wielu nie widziało się już od lat!), licznych wspomnień okraszonych śmiechem, ale i łzami wzruszenia, największą przyjemnością piątkowego spotkania było zwiedzanie nowoczesnego zakładu SWISS KRONO.

To, co zobaczyliśmy, robi ogromne wrażeniezaznaczył Tadeusz Dajewski.

Nie ma porównania do tego, jak wyglądał zakład w naszych czasach. Ja i wielu innych zakończyliśmy pracę, gdy jeszcze nie było spółki. Naszego zakładu już nie ma, dlatego bardzo się cieszę, że zostaliśmy „przygarnięci” przez SWISS KRONO. Ja sam zakończyłem pracę w 1991 roku i od tego czasu nie miałem okazji tu być. Tym większe wrażenie zrobiły na mnie zmianymówił wyraźnie przejęty pan Tadeusz.

Na wycieczkę po zakładzie zaprosił dawnych pracowników Tomasz Rola, specjalista w zakresie ochrony środowiska, bezpieczeństwa i energii. W autobusie po terenie SWISS KRONO wystąpił w roli przewodnika.

Co mogli zobaczyć nasi wyjątkowi goście? M.in. budowę nowego, ogromnego i bardzo nowoczesnego terminala, przy którym będzie działać nowoczesna portiernia z udogodnieniami dla kierowców, a także „warsztat rzeczy niezwykłych”, czyli wzorcownię i stolarnię, w któych powstają nietuzinkowe dzieła sztuki – artystyczne znaki rozpoznawcze firmy SWISS KRONO, które wykonywane są z wyrobów przez nią produkowanych.

Każda kunsztowna kreacja tworzona w stolarni SWISS KRONO zachwyca oryginalnością i precyzją wykonania, a to za sprawą niebanalnych, autorskich pomysłów oraz nowoczesnych maszyn, które pomagają te pomysły zrealizować. I tak dawni pracownicy firmy mogli zobaczyć m.in. Krono Zegar wykonany w całości z płyty OSB oraz drewnopochodnych elementów (jeden z takich unikatowych zegarów można zobaczyć w zielonogórskiej Palmiarni, drugi – w żarskiej firmie), którego budowa została oparta na mechanizmie wykorzystywanym przy produkcji szwajcarskich zegarków, dzięki czemu czas jest wyznaczany bardzo precyzyjnie.

Drugim artystycznym cudem, który mogli podziwiać goście, był samochód rolls-royce silver ghost w skali 1:1, który składa się z drewnianych elementów. Dodajmy, że zarówno zegar, jak i samochód są napędzane silnikami elektrycznymi.

A kto jest autorem tych wspaniałych konstrukcji? Tak niezwykłe rzeczy tworzy wraz z zespołem współorganizator spotkania po latach, Grzegorz Stachów, który w SWISS KRONO piastuje stanowisko kierownika stolarni i wzorcowni. Dodajmy, że na swoim „artystycznym koncie” pan Grzegorz ma również motocykl żużlowy z płyt MDF, kilkumetrowy model wieży Eiffla, czy Krono Kostkę wzorowaną na kostce Rubika.

Jak to niegdyś bywało...

Spacer po nowoczesnych obiektach SWISS KRONO zrobił na gościach niebywałe wrażenie. Uczestnicy spotkania na własne oczy ujrzeli, jak wspaniale zmieniła się i rozwinęła firma, która powstała na bazie Zakładów Płyt Wiórowych. A skoro mowa o żarskich ZPW, czy jesteście ciekawi ich początków? Cóż, trzeba przyznać, że były one dość trudne, a dla dzisiejszego pokolenia – pewnie i niezrozumiałe. Wystarczy wspomnieć, że choć ZPW powstały w 1974 roku, to pierwszą płytę wiórową wyprodukowano dopiero... 15 lipca 1987 roku, o godz. 22.46. Jak to możliwe? Otóż przez lata sprowadzano do zakładu kosztowne maszyny, które potem stały na dworze i... rdzewiały. Pracownicy z wielkim wysiłkiem malowali je i konserwowali, ale część, jeszcze przed rozpoczęciem produkcji, była zniszczona i przestarzała.

Otwarcie zakładów było pięć razy przekładanewspomina Józef Karpiński, który pracę w ZPW zaczął w 1975 roku.

– Wciąż okazywało się, że inne inwestycje w kraju były ważniejsze.

Ryszard Tetzner zaczął pracę w ZPW w 1985 roku.

Wcześniej byłem kierownikiem podobnego zakładu w Karlinie, zarządzałem 120 pracownikami. Dostałem propozycję rozpoczęcia pracy w Żarach i ściągnięcia ludzi do nowego zakładu. Zgodziłem się i zaproponowałem przejście mojej zmianie – na pracę w żarskim zakładzie zdecydowało się 85 proc. osób! Przyjechali i dostali mieszkania przy ul. Szymanowskiegowspomina pan Ryszard i dodaje:

ZPW były wielkim, państwowym molochem. Miały nie tylko własne mieszkania dla pracowników, ale również ośrodki wczasowe. Wszystko zaczęło się „sypać” w latach 90. ubiegłego wieku.

Maria Bienias przepracowała w ZPW, a następnie w Kronopolu 42 lata. Na emeryturę przeszła w 1997 roku. Najpierw zajmowała się bezpieczeństwem i higieną pracy.

W tamtych czasach było z tym bardzo kiepskoopowiada pani Maria i dodaje:

Gdy zobaczyłam pracujące maszyny i urządzenia, byłam przerażona. Potem pracowałam w kadrach. Przyjmowałam do pracy obecnego prezesa, Macieja Karnickiego – podkreśla z dumą.

Niezwykła pamiątka, która wróciła do serca fabryki

To dla nas bardzo ważna chwila – stwierdził Maciej Karnicki, prezes zarządu SWISS KRONO we wzruszającej przemowie do przybyłych gości.

– To wy wypracowaliście podwaliny dzisiejszego zakładu – dodał.

– Te słowa wywarły na zaproszonych ogromne wrażenie – były łzy wzruszenia i wdzięczność, że SWISS KRONO nie zapomniało o ludziach, którzy wiele lat temu położyli fundamenty pod innowacyjną i świetnie działającą dziś spółkę – podkreśla Marek Michalewski.

Dawni pracownicy nie pozostali dłużni Maciejowi Karnickiemi – Tadeusz Dajewski na zakończenie spotkania wręczył prezesowi kawałek pierwszej płyty wiórowej wyprodukowanej w zakładzie przed ponad 30 laty i proporczyk z dawnym telefonem do ZPW. Ten gest bardzo wzruszył Macieja Karnickiego, który obiecał znaleźć godne miejsce na wyeksponowanie pamiątek.

Trzeba przyznać, że spotkanie po latach w żarskim SWISS KRONO było fascynującą przygodą nie tylko dla dawnych, ale również obecnych pracowników – zacieśniły się relacje pomiędzy aktualną kadrą i ludźmi, którzy w zakładzie przepracowali po kilkadziesiąt lat przekazując swoją wiedzę, pasję i doświadczenie kolejnym pokoleniom. Jak wspomnieliśmy, największym potencjałem i dumą SWISS KRONO są pracownicy, zarówno ci dawni, jak i obecni, którym firma pragnie podziękować za zaangażowanie oraz wkład w budowanie jej silnej marki.

Materiał oryginalny: Praca w Swiss Krono kiedyś i dziś. Zobacz, Swiss Krono oczami najstarszych pracowników - Gazeta Lubuska

Dodaj ogłoszenie