W pasiece zawsze jest dużo pracy

Materiał informacyjny SWISS KRONO
Pszczelarz Artur Burakiewicz ma w swojej pasiece 34 ule
Pszczelarz Artur Burakiewicz ma w swojej pasiece 34 ule Archiwum Artura Burakiewicza

Artur Burakiewicz ma pasiekę od ponad czterech lat, fot. Archiwum Artura Burakiewicza

- Gdy zdecydowaliśmy się na pszczoły, myśleliśmy o dwóch ulach. Później zrobiło się 5, 11, 19, a teraz jest ich 34 - mówi Artur Burakiewicz ze SWISS KRONO. To pszczelarz, który o pszczołach i miodach mógłby z pasją opowiadać bez końca.

Czy w tym roku było dużo miodu?

Niekoniecznie. Wiosna była dobra, bo mieliśmy odpowiednią pogodę. Później, niestety, pojawiła się susza. I to już trzeci rok z rzędu, co niekorzystnie odbija się i na pszczołach, i na zbiorach miodu. Przy suszy kwiaty nie mają odpowiedniej ilości nektaru, a gdy jeszcze jest upał, nektar na dodatek wysycha i w efekcie pszczoły nie zdążą go pobrać. Na zbiory wpływają też inne czynniki, niekoniecznie poznane. Bo gdy w tym roku kwitły na przykład lipy, panowała dobra pogoda i niezła temperatura, a jednak miodu lipowego w naszych stronach było bardzo mało.

Czy te wielkości, choćby „mało” może Pan przedstawić w liczbach?

Cztery lata temu z jednego ula wychodziło 45 kg miodu, a w tym 25 kg. Mam pszczoły od czterech lat i miodu z roku na rok jest coraz mniej.

Skąd wzięło się u Pana zainteresowanie pszczołami?

Pszczołami interesowałem się od dawna. Chodziłem do szkoły stolarskiej, w której jeden z instruktorów był pszczelarzem i tam w ramach nauki zrobiłem kilka uli. Nawiasem mówiąc dziś razem ze wspomnianym instruktorem należymy do tego samego koła w Żarach, także do Lubuskiego Związku Pszczelarzy. Przed laty nie udało mi się pójść w stronę zainteresowania, bo na pszczoły nie zgodził się tata, kiedyś przez nie bardzo pożądlony. Ale kilka lat temu o zrobienie jednego ula czy dwóch poprosił mnie teść. Zacząłem czytać o pszczelarstwie, a zimą zrobiłem pięć uli. Później kupiliśmy pszczoły. Miały być dwa ule, zrobiło się 5, wkrótce było 11, dalej 19, a teraz jest ich 34.

Pracuje Pan w SWISS KRONO, czy może jako stolarz, czy też stolarstwo to hobby?

Pracuję w dziale wzorcowni i stolarni. Przygotowuję ekspozycje paneli podłogowych i innych naszych produktów. W firmie jestem od 18 lat.

Wróćmy do pszczół… Gdzie Pan je kupuje?

U innego pszczelarza, a jak ma się szczęście, można czasem złapać rój. Ale może on do kogoś należeć… Właściciel ma trzy dni na jego odebranie, jednak musi udowodnić, że jest jego. Łatwo to sprawdzić, bo matki są teraz znakowane, czyli kolorowane i mają numery. Może też zdarzyć się tak, że ten kto złapie rój, wymieni matkę i już pszczół nie odda.

Jak można pokolorować malutką pszczołę?

Są specjalne znaczki, opalitki, każdego roku o innym kolorze. Barwy powtarzają się w cyklu pięcioletnim, bo tyle matka żyje najdłużej. Opalitkę przykleja się na tergicie w środkowej części pszczoły. Nie wszyscy znakują matki. Jednak opalitka jest wygodna, bo gdy wykonuje się czynności w ulu, można szybciej znaleźć królową i uchronić ją przed przeniesieniem. W sezonie jest bowiem w ulu aż 60-70 tysięcy pszczół: królowa, 1,5 tys. trutni i robotnice. Opalitka pozwala też szybko zauważyć brak matki, gdy pszczoły same ją wymienią. Te nieoznakowane matki można oczywiście odróżnić, bo są o jedną trzecią większe od robotnic, mają również rozbudowane narządy rozrodcze.

Skąd bierze się królowa?

Z tego samego jajeczka wyrasta pszczoła robotnica i królowa. Różnica polega na diecie larwy pszczelej. Królowa od początku życia do końca karmiona jest mleczkiem pszczelim, larwa robotnicy zaś dostaje go tylko przez 3-4 dni, a później otrzymuje mieszaninę miodu i pyłku pszczelego. Z powodu diety królowe są długowieczne, żyją nawet pięć lat, zwykła pszczoła tylko cztery tygodnie, dwa w ulu i tyle przy zbiorze nektaru. Co ciekawe, królowa rozwija się w ciągu 16 dni, robotnica potrzebuje 21 dni.

Bo dostaje lepszy pokarm… Ale to oznacza, że pszczoły same decydują, kto będzie królową?

W plastrze pszczelim są trzy rodzaje komórek - na robotnice o wielkości 5,4 mm, trutowe o 6,7 mm budowane przez same pszczoły od marca do lipca i matecznik. Matka swoimi czułkami mierzy wielkość komórki i decyduje, gdzie złożyć jajeczko. Ciekawostką jest to, że z jaja zapłodnionego wyrasta robotnica, a z niezapłodnionego truteń, który jest kopią genetyczną matki, ale nie ma ojca, tylko babcię, dziadka i matkę. Ul to miejsce, w którym ciągle coś się dzieje. Bywa, że matka zabija swoje siostry, zostawia jedną na przyszłą królową, po czym zabiera część roju i wylatuje . Niekiedy pszczoły wymieniają ją same, bo widzą, że potrzebna jest młodsza, bardziej płodna.

Fascynujące! Wspomniał Pan o pierwszym ulu, roju, a pamięta Pan pierwszy miód?

Szału nie było, z pierwszego kręcenia wyszło 10 litrów miodu. Cóż, trzeba było zapłacić frycowe i podszkolić się z hodowli. Ten pierwszy miód mieliśmy dla siebie i dla rodziny.

Czy Pan przewozi ule w miejsce kwitnienia?

Tak, przewożę na akacje i lipy, bo w mojej miejscowości jest ich tylko kilka. W tym roku blisko był rzepak, ale w przyszłym będę musiał go szukać. Rzepak, kwitnące sady czy też mniszek lekarski to pierwszy pożytek główny dla pszczół. W trakcie kwitnienia rzepaku pojawia się akacja, trzeba więc szybko zabierać miód rzepakowy, oczywiście gdy jest dojrzały. Jeśli nie jest, trzeba go przenieść do innego ula, by pszczoły jeszcze popracowały. Bo one przynoszą do ula nektar, który jest wodnisty. By odparował, przenoszą go wielokrotnie z komórki do komórki, no i dodają od siebie różne enzymy.

Pszczelarstwo nie jest więc proste, nie da się postawić uli z rojami i tylko czekać na miód?

Bywają lata, że wszystko zagra – pogoda i temperatura są odpowiednie, jest dobry pożytek i pszczoły się nie roją. W ciężkim roku trzeba się napracować. Należy choćby stosować różne metody hodowli - wzmacniać jedną rodzinę drugą albo łączyć dwie słabsze w jedną silną, by była większa armia zbieraczek. Bo dwie słabe rodziny przyniosą cztery razy mniej miodu niż jedna silna.

Co to znaczy słaba rodzina?

Po zimowli, okresie gdy pszczoły nie wylatują z ula, niektóre z nich wychodzą na zewnątrz w różnej kondycji,. Początkowa liczba osobników może liczyć tylko 5 tys., jest więc słaba. Zanim rodzina dojdzie do np. 15 tys., to ta silna o takiej właśnie liczbie będzie liczyła już 40 tys. A ostatnimi laty wiosna jest coraz szybciej, słabe pszczoły odzyskają więc formę w czasie kwitnienia lipy, niemal na koniec sezonu, gdy nie ma pożytków z gryki, nawłociowych (potocznie mimoza) czy wrzosowych.

Kiedy pszczoły są aktywne, a kiedy odpoczywają?

O aktywności pszczół decyduje temperatura – jeśli jest widno i powyżej 10 st. C, pszczoły wylatują i pracują. 20-25 st. C to apogeum, na pasiece, zwłaszcza gdy jest dobry pożytek, panuje olbrzymi ruch, pszczoły pracują do ciemna. Później nie wylatują z ula, ale pracują, bo przerabiają nektar, zagęszczają go i rano przy wylotku z ula widać kropelki rosy, czyli skroploną parę z wnętrza.

A gdy jest 35 stopni?

To zależy od ula, bo jeśli nie ma dobrej wentylacji, pszczoły zaczynają latać po wodę, by schłodzić gniazdo. Przy upale pszczoły zaprzestają pracy, nektar w kwiatach wysycha.

A co dzieje się z pszczołami zimą?

Pszczoły już przestały wylatywać z ula, bo na zewnątrz jest 11 stopni. Ale jeżeli będzie cieplejszy dzień, np. 18 stopni, wylecą, bo jeszcze kwitną poplony, gorczyca, ostatnie kwiaty w ogrodach. Nie mają już jednak takiej determinacji, bo zgromadziły zapas na zimę. Powoli zaczynają zbierać się w zimowy kłąb, kulę poprzecinaną plastrami. W centrum 25-centymetrowego kłębu znajduje się matka, tam jest ciepło, 35 st. C. Im dalej na zewnątrz, jest coraz chłodniej. Ale pszczoły cały czas się wymieniają – chłodniejsze wchodzą do środka kłębu, by się ogrzać, a ich miejsce zajmują te cieplejsze.

Wszystkie przeżyją?

Nie, z dnia na dzień zmniejsza się ich liczba. Gdy jest ładnie, niektóre nawet wylatują z ula, by zginąć i zaoszczędzić siostrom na wiosnę pracy z wynoszeniem tych martwych.

Niesamowite, jakie to mądre stworzenia! A jakie miody produkują Pana pszczoły?

Takie, jakie mam pożytki, czyli rzepakowy, akacjowy, lipowy, gryczany i wielokwiatowy, bo nie zawsze uda się wybrać miód jednoodmianowy. Później są jeszcze miody nawłociowe, ale tu nie ma takich pożytków, a poza tym w tymże czasie trzeba już leczyć pszczoły. Bo od lat 80. ubiegłego wieku mamy u nas kleszcza pszczelego, warrozę. Pomnaża się błyskawicznie, od kilku sztuk na wiosnę do 2-3 tysięcy po lecie. Bez leczenia kolonia by wymarła. Warroza przyniesiona przez pszczołę na kwiatek potrafi kilka dni poczekać na drugą ofiarę. To pajęczak przywleczony z Azji, tarczka wielkości 1,5 mm, która poraża swoją ofiarę. Żeruje na całym świecie, poza Nową Zelandią.

Jaki miód smakuje Panu najbardziej?

Lubię wszystkie, najbardziej rzepakowy, bo szybko się krystalizuje. Te płynne tylko... brudzą.

Czy prawdziwy miód musi się skrystalizować?

Generalnie tak, jeśli nie krystalizuje się długo, jest troszkę oszukany. Wyjątkiem jest miód akacjowy, który może nie zmienić konsystencji nawet dwa lata. Dlaczego? Miód składa się z glukozy, fruktozy, wody i mikroelementów, o krystalizacji decyduje stosunek dwóch pierwszych składników. Miód akacjowy ma więcej fruktozy, rzepakowy zaś dużo glukozy i potrafi się krystalizować już w plastrach w ulu.

Zajmuje się Pan pszczołami, wiec zapewne je Pan lubi. A one lubią Pana?

Różnie. Kilkadziesiąt lat temu pszczoły miałem za płotem i co rusz byłem użądlony. Teraz pszczoły są łagodniejsze, ale zauważyłem, że robią się agresywne, gdy mają pożytek rzepakowy albo gryczany. Gryka nektaruje tylko do godzin południowych i nagle wszystko się urywa. No i wtedy pszczoły robią się nerwowe – każde zbliżenie do pasieki to żądełko murowane. Po użądleniu ból zawsze jest taki sam, ale już nie puchnę tak jak początku. To zależy też od tego, gdzie wyląduje żądełko. Gdy kiedyś pszczoła użądliła mnie pod okiem, miałem spuchnięte pół twarzy. Wolę więc założyć kapelusz.

Dodaj ogłoszenie